Zakaz Kopiowania

niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział 3

   Gdy ponownie otworzyłam oczy ,obraz który widziałam przed chwilą był teraz zupełnie inny niż ten na , który teraz patrzyłam. Był to dziki zachód jak z prawdziwego westernu. Plac na, którym się znajdowałam wyglądał jak mała pustynia pośrodku drewnianego miasteczka , nie dało się ukryć faktu że jest ono opuszczone. Za dawno już zapomnianymi domkami rozciągał się las. Znowu podjęłam próby przywołania do  
siebie Syriusza, niestety bez skutecznie. Zaczęłam się zastanawiać czy on też trafił do tego świata, a może został w naszym? A podstawowe pytanie brzmiało: jak wrócić do domu? 
   Słońce było coraz wyżej na niebie, coraz bardziej dawało się we znaki. W opustoszałym miasteczku nie mogłam liczyć na cień. Ruszyłam w stronę lasu.
   Wchodząc do lasu zauważyłam stado dzikich koni, które intensywnie mi się przyglądały. Jeden szczególnie rzucił  mi się w oczy. Stał najbliżej mnie, jego wzrok nie był przepełniony strachem jak reszty jego stada. Na jego karej skórze widniało białe znamię, które przypominało pióro. Nie oglądając się za siebie poszłam dalej w ciemny las. Teraz moim największym priorytetem było szukanie wody, w tym klimacie długo bez niej nie przeżyje. 
   Zapadał zmrok, moim oczom ukazała się mała rzeczka płynąca przez las. Jak widać był to jedyny wodopój w okolicy , roiło się tam od różnych zwierząt. Byłam tak spragniona że nie myślałam  racjonalnie. Podbiegłam do rzeki i zaczęłam zachłannie pić wodę. Drapieżnikom się to nie spodobało.   
   
      Clary i Cadence









Prosimy o komentarze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz